2017/02/27

Konfiskata

Witam wszystkich, tu tak zwany "pan Kudłaty". W związku z licznymi rozterkami małż(y)onki co do bloga, którego chce prowadzić, za obopólną oraz niczym nie wymuszoną zgodą przeprowadziłem konfiskatę tej strony na czas nieokreślony i nieprzewidywalny przez mądre głowy naszych czasów. Wszystkich (czy raczej wszystkie, bo wyczuwam tu przewagę pierwiastka żeńskiego :)), którzy śledzili dotychczasowe posty Marty, zapraszam na nowy adres, podany pod tym, co czytacie. :)

PS: dla zainteresowanych - walczę o posty na tematy zaproponowane jakiś czas temu przeze mnie, o których było tutaj KLIK! 
  
Pozdrawiam :)

2017/02/21

Nadmorsko

Pogodziłam się z tym, że raczej prędko nie wyjadę na żadną wycieczkę, a tu taka niespodzianka! Pan Kudłaty miał do załatwienia pewną sprawę w Trójmieście, w którym nigdy wcześniej nie był, a że mieszkałam przez pewien czas w Gdańsku, to postanowiłam mu towarzyszyć w tej jednodniowej wyprawie do zupełnie obcego miejsca. Szczególnie, że znalazł mega tanie bilety lotnicze, więc żal było nieskorzystać. Nie dość, że mogłam się w końcu wyluzować bez dzieci, to jeszcze przeżyłam swoje dwa pierwsze loty i zobaczyłam morze zimą. Tak jakby, bo teraz ta zima jest taka, jakby jej w ogóle nie było i jedyne co, to dziwnie się czułam chodząc w swoich zimowych buciorach po piasku. Takie to nietypowe.

I przy okazji mogłam przetestować nowy aparat, który kupiłam tuż przed porodem i nie miałam jeszcze możliwości spokojnego wyjścia z nim w plener. Chwała, że niedługo będzie wiosna i więcej możliwości :)

2017/02/07

Po przerwie

Długo trwałam w zawieszeniu pomiędzy starymi Frazesami, a blogiem na własnej domenie. Ciągle w myślach toczyłam batalię argumentów, które pozwoliłyby mi wyłonić zwycięzcę, ale tylko bujałam się od jednego do drugiego i nic z tego nie wychodziło. Potrzebowałam od tego odpocząć, ale jak, skoro chciałam jak najszybciej podjąć decyzję, aby nie znikać z blogosfery na zbyt długo? Wybawienie przyszło wraz z nowymi meblami do naszego pokoju, bo w końcu miałam głowę zaprzątniętą czym innym i nie miałam nawet czasu, żeby myśleć o blogu, a co dopiero o dwóch. Przy okazji przemeblowania zrobiłam porządek w swoich rzeczach i zdaje się, że wywalając niepotrzebne ubrania i przedmioty, zrobiłam również czystki w swoim umyśle. Wyciszyłam się i doszłam do wniosku, że nie wyobrażam sobie innego miejsca w sieci niż Frazesy, a te dylematy tylko wzmogły chęć dalszego pisania i mam nadzieję, że pomimo tych wszystkich obowiązków dnia codziennego, uda mi się być tutaj częściej niż dotychczas :)

2017/01/08

Rozpakowani

Pomimo swojej widmowej cukrzycy i ryzyka, jakie ze sobą niesie przy przetrzymaniu ciąży, bardzo chciałam (o ile nie było przeciwwskazań medycznych) odciągnąć poród w czasie do Nowego Roku, ale stało się i 30 grudnia o godzinie 3:00 zostałam mamą przeuroczego, kudłatego jak jego ojciec, Wiktora. 

Powoli odnajduję się w roli podwójnej mamy i snuję plany na przyszłość. Chciałabym w końcu po tych dwóch ciążach zadbać o swoje ciało i już odliczam dni do końca połogu, kiedy to w końcu będę mogła zapisać się na siłownię, coby zrzucić nadprogramowe kilogramy. Byłoby idealnie, gdyby tylko współmałżonek okazał mi chociaż odrobinę wsparcia, a nie podchodził do tego tak sceptycznie. Nawet wprost powiedziałam o tym, jak jest mi przykro, bo we mnie nie wierzy, na co stwierdził, że wierzy... po czym dodał, że przecież wiem, że jest łatwowierny. Ledwo dwa lata po ślubie i już takie dogryzanie? Już oczyma wyobraźni widzę, jak będziemy sobie przygadywać na stare lata. Złośliwości co nie miara!