2016/07/31

Lato w pełni

Miałam napisać nowy post, ale piękna pogoda wzięła górę i spontanicznie wybraliśmy się na wycieczkę nad rzekę. Córa uwielbia zarówno wodę, jak i grzebanie w piaskownicy, więc byłam bardzo ciekawa, jak zareaguje na widok taaakiej ilości piachu na plaży i płynącej obok rzeki. Pisk radości był niesamowity, koniecznie musimy to jeszcze powtórzyć! Szczególnie, że ta rzeka jest wprost idealna dla takich małych szkrabów, bo spokojnie można ją przejść bez zamoczenia tyłka, a i przy brzegach jest mnóstwo płytkich zatoczek, gdzie najmłodsi mogą spokojnie się pluskać i bawić piaskiem. Miejsce wprost idealne!

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła paru zdjęć. Co prawda, aparat leży głęboko w szafie, ale zdjęcia z telefonu wcale nie są takie złe i coś mi się wydaje, że takich zdjęć będzie na blogu coraz więcej. Co jak co, ale klasyczny aparat jest o wiele trudniej ze sobą targać, a telefon mam zawsze w kieszeni.



2016/07/14

Eee... lipiec?

Jak już obiecałam sobie, że będę regularnie prowadzić tego bloga, to musiałam zrobić przerwę techniczną. Łudziłam się, że jeżeli położę laptopa w mało dostępnym kącie pomiędzy łóżkiem, a fotelem, to mała się do niego nie dostanie. Dostała się i to na pełnym biegu - przeleciała po nim jak po dywanie. Niby laptop później działał, ale po którymś tam jego złożeniu trafił go szlag i trzeba było wymienić matrycę. W każdym razie, sprzęt już jest odebrany i w końcu mogę coś tutaj zacząć znowu pisać :)

Tak sobie myślę, że chyba nawet dobrze zrobiła mi ta dodatkowa przerwa. Miałam możliwość wypocząć jeszcze bardziej, a teraz, kiedy w końcu ustąpiła senność pierwszego trymestru, mogę się bardziej skupić na blogowaniu i nie tylko. Jeszcze nie tak dawno nie miałam nawet sił, żeby leżeć i umierać ze zmęczenia, a teraz proszę - dzisiaj nawet wybrałam się do lasu. Nieważne, że co chwila przechodzą przelotne deszcze, bo musiałam się przejść. Bardzo cieszy mnie ta zmiana! Szczególnie, że mała potrzebuje teraz coraz więcej mojej uwagi, a obowiązki domowe też nie mogą być zaniedbywane. No, ale koniec już tego ględzenia o niczym, bo miałam tylko dać znać, że żyję, a tworzą mi się tutaj całkiem długawe wypociny.

Coby nie było pusto, dorzucam jeszcze zdjęcie dzisiejszych zajączków, o!