2016/01/21

Dziecko to nie lalka

Publikując post o zawieszeniu Frazesów napisałam, że w ubiegłym roku wiele się w moim życiu zmieniło i zmieniło się również moje spojrzenie na wiele różnych spraw, a po przerwie powrócę z trochę inną konwencją. Wówczas nie rozpisywałam się o pobudkach, które mną kierowały, ale dzisiaj postanowiłam przybliżyć Wam, czemu zdecydowałam się na zmianę formy mego blogowania na bardziej anonimową, a przede wszystkim wyrażę swoje zdanie w kwestii, która chodzi za mną już od dłuższego czasu.

Jak to Anonimowa A. kiedyś stwierdziła - wyczuwam wszelkie blogowe trendy. Tak stało się również z tym, że mimochodem zostałam jedną z prekursorek blogowego baby boom. Nagle pojawił się multum blogów parentingowych, więc z czystej ciekawości (i nudów) przeglądałam popularne blogi równie popularnych mamusiek. I łapałam się za głowę, bowiem zaskoczył mnie ogrom fotografii, który bombardował mnie z każdej strony. Naprawdę fajnie jest popatrzeć na piękne zdjęcia dzieciaczków i sama przeglądałam je z niemałą przyjemnością, ale... czy komukolwiek przeszło przez myśl, że te, obecnie niczego nieświadome, maluchy również mają uczucia, a za parę lat mogą nie być zachwycone z faktu, że po sieci krążą ich zdjęcia. I tłumaczenie, że przecież za te parę lat można skasować dane z bloga, Facebooka, Instagrama, czy też innej strony jest błędne, bo jak już coś do Internetu trafi, to już z niego nie zniknie. Dziecko może mieć przez to przykrości w szkole, bo niby zdjęcia są piękne i nie ma się do czego przyczepić, ale obcowanie z grupami dzieci nauczyło mnie, że bywają one wobec siebie okrutne, a naprawdę niewiele potrzeba, aby sprawić malcowi przykrość i zaburzyć jego pewność siebie. Poza tą 'drobnostką' ważny jest też fakt, że nigdy nie wiadomo, kto siedzi po drugiej stronie monitora. Może to być całkiem zwykły człowiek, ale na tę stronę może również trafić pedofil. Niby się mówi, że czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal, ale naprawdę dobrze jest myśleć o wszystkich konsekwencjach takiego, bądź co bądź, odważnego ruchu. Doskonale rozumiem, że rodzice lubią pokazywać swoje pociechy, jednakże warto zapamiętać, że ważne jest zachowanie umiaru, bo dziecko nie jest ładną lalką, która ma służyć cieszeniu oczu publiki.

Dzięki temu zrozumiałam, jak ważna jest prywatność, więc postanowiłam jej bronić. Chociaż i tak niewiele pisałam o swoim dziecku. Pamiętam, że raz opublikowałam zdjęcie małej w pełnej krasie, ale zaraz je skasowałam, bo źle się z tym czułam. Bardzo lubię pisać i pisać będę, ale nie o wszystkim.

2016/01/16

Zimowe fotografie

W końcu spadł pierwszy tej zimy śnieg, który po zetknięciu z ziemią wytrzymał dłużej, niż parę minut. Może, jeśli sytuacja sprzed paru lat się powtórzy, utrzyma się nawet do świąt i będziemy lepić zające? ;) Biały puch był wszędzie i aż nie mogłam się powstrzymać, żeby nie wyjść z aparatem. Niestety daleko się nie zapuściłam, bo jedynie buszowałam po podwórku, ale i tak udało mi się zrobić kilka ciekawych zdjęć.

2016/01/10

Czas na powrót

Po paru miesiącach ciszy, postanowiłam w końcu powrócić do blogosfery. Zabieram się do opublikowania tego posta i zabieram, ale zanim blog mógłby tak naprawdę ruszyć pełną parą, to musiałam najpierw dopieścić szatę graficzną. O dziwo, nie zajęło mi to strasznie dużo czasu.

Zawieszając tego bloga, pisałam, że w moim życiu zmieniło się bardzo dużo, zmieniłam się ja sama, a wraz ze mną uległo zmianie także moje spojrzenie na blogowanie. Postanowiłam pisać tutaj nieco inaczej, mniej prywatnie. Parokrotnie dzieliłam się tutaj namiastką mojej rodziny, ale przy którymś takim wpisie doszłam do wniosku, że jednak wolałabym zachować tę intymność dla nas i naszych najbliższych.

Zastanawiam się, co mogłabym jeszcze w tym pierwszym poście napisać. Wiele się ostatnio działo. Wiele dobrego i złego, ale nie chciałabym o tym pisać - niech te wydarzenia pozostają za mną. Więc cóż mogę jeszcze powiedzieć? Witam ponownie! I to powitanie powinno wystarczyć, a więcej napiszę później.