2016/10/20

Nowy członek rodziny

Od zawsze w moim życiu był jakiś kot, jednak nigdy się do nich nie przywiązywałam - każdy z nich, kiedy tylko poczuł zew natury, kończył jako naleśnik na drodze. Po stracie ostatniego futrzaka stwierdziłam, że już nigdy w moim domu kota nie będzie. Przede wszystkim z uwagi na dziecko, bo nie są to jednak stworzenia (mam na myśli koty, nie dzieci), którym w pełni można zaufać i lepiej dmuchać na zimne.

I na tym gadaniu się skończyło, kiedy pewnego wieczoru Pan Kudłaty zauważył na naszym tarasie kotka i od razu się w nim zakochał. Początkowo tylko daliśmy mu jeść i puszcziliśmy w świat. Codziennie wracał, więc zmniejszaliśmy ten dystans - najpierw siedział tylko wieczorami, później spędzał z nami całe dnie, później kontrolnie spał na ganku, aż ostatecznie został na stałe w domu. W międzyczasie zaliczyliśmy wizytę u weterynarza i okazało się, że sierściuch jest kocicą, więc została przez Pana Kudłatego ochrzczona Bellą ku czci jego najulubieńszej żeńskiej postaci z "Harry'ego Pottera" - Bellatrix Lestrange.

Na szczęście nie było problemów przy poznaniu jej z córką. Amelka bardzo się ucieszyła na widok kotki i przez pierwsze dni tupała nóżkami piszcząc przy tym z uciechy, gdy tylko ją dostrzegła. Doszło już nawet do tego, że jak jej nie zobaczy zaraz po obudzeniu się, to ją głośno woła "Ella!". Co jak co, ale jeszcze nigdy nikogo tak intensywnie nie wołała :) A Bella? Jak na razie jest w porządku wobec małej i nawet jak ta na nią przypadkiem stanęła, to skończyło się jedynie na krótkim i pełnym bólu miauknięciu.

Zdecydowanie gorzej było w relacji Pan Kudłaty - Bella. Pierwszy raz widziałam, żeby facet zachowywał się jak stereotypowa stara panna z hyziem na punkcie kotów. Godzinami trzymał ją na rękach i głaskał. Zdarzało się też, że mówił do niej w taki sposób, który wprowadzał mnie w błąd - myślałam, że jest to kierowane do mnie i jakież było moje zdziwienie, kiedy się orientowałam, że te wszystkie słówka były do kota! Całe szczęście już to zauroczenie minęło i - jak sam to określił - jest to teraz taki 'poważny związek'.

148 komentarzy:

  1. Ale piękna <3
    Ja sobie nie wyobrażam domu bez kota. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi to bardzo łatwo jest sobie wyobrazić. Bez zapachu kuwety! :)

      Usuń
    2. Moje koty są wychodzące na dwór. :D

      Usuń
    3. Moje zawsze też były, ale Pan Kudłaty nie pozwoli na to, żeby jego kicia była na takim mrozie! ;D

      Usuń
    4. Haha moje też są ogólnie w domu, ale na dwór wychodzą. :D ale jak tak zimno to nawet im się nie chce..:D

      Usuń
    5. Tyyyylw futra, a im zimno :D

      Usuń
    6. Ale tyłek jest jednak trochę odsłonięty ;P

      Usuń
  2. Ojej, jaka śliczna! Po prostu cudna. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale strasznie rozrabia :(

      Usuń
    2. Takiej ślicznotce nie da się nie wybaczyć. :P

      Usuń
    3. Na mnie jej urok nie działa :)

      Usuń
    4. Jak to nie? :P Niemożliwe!

      Usuń
    5. Ja też nie. A może...? Kiedyś na pewno byłam, teraz mam tylko psa. :)

      Usuń
    6. A jednak chciałabym znów mieć kota. :)

      Usuń
    7. Na zimę dobry. Nieźle w kolana grzeje ;)

      Usuń
    8. O ile postanowi ułożyć się na kolanach :D

      Usuń
    9. Fakt, trzeba sobie na to zasłużyć ;D

      Usuń
  3. Wygląda na sympatyczną, ale to spojrzenie.... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepiękna, a imię całkiem pasuje :D Tekst przeczytałam z zapartym tchem i uśmiechem na twarzy, ta historia ma w sobie to coś, a Ty bardzo ładnie piszesz... Pozdrawiamy :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowna! Nic dziwnego, że rodzina się w niej zakochała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo to faktycznie ciekawa sytuacja z kotka :)
    Ojejku jaka ona jest cudowna, nie dziwie sie, { Twój mąż oszalał na jej punkcie.
    To dobrze, ze Amelka się z nią dogaduje i ieszy na jej widok.

    OdpowiedzUsuń
  7. Koty są przepiękne. Mają w sobie coś uroczego, coś co sprawia, że serce mięknie. Może to te spojrzenie albo to łaszenie się z wdzięcznością. I wiesz, to nieprawda, że koty nie przywiązują się do ludzi - moja kotka jest bardzo przywiązana do mnie, wypuszczam ją na zewnątrz od lat i zawsze wraca. :) I wcale nie chodzi swoimi drogami, zdecydowanie bardziej woli być przy ludziach i spać na ich kolanach. :) Mam wrażenie, że koty są trochę niedocenianymi zwierzętami - a są mega inteligentne i kochane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic mnie w pełni do kotów nie przekona - zdecydowanie wolę psy :)

      Usuń
    2. Ja jestem wychowana na kotach, więc wiadomo - bardziej mnie do nich ciągnie. :) Psy niewątpliwie są bardzo oddanymi, wiernymi przyjacielami, które obdarzają człowieka bezgraniczną miłością i zaufaniem. Jak na razie miałam okazję kilka razy zostać z jakimś psiakiem - ciągle chciał się bawić, nie miałam do niego sił :P Bo pies jest trochę jak takie małe dziecko. Wymaga więcej uwagi. Kot jest mniej wymagający pod tym względem, mniej wysiłku potrzeba do opieki nad nim.

      Usuń
    3. Widocznie to kwestia wychowania z danym zwierzęciem... mi się właśnie w ten sposób psy kojarzą i to właśnie koty wydają mi się być takie bardziej absorbujące uwagę.

      Usuń
  8. Ja oddam swojego jak chcesz jeszcze jednego kota i dopłacę :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale super :) ja też chcę przygarąć kociaka :) mój Darek ma w domu kicie którą rok temu znalazł na klatce w bloku. U mnie od wczoraj pokazuje się kotek który strasznie się do mnie łasi. Wczoraj jak czekałam na busa prosił się o głaskanie a jak wsiadałam do busa to miauczał. Wczoraj po pracy też go szukałam ale nie pokazał się, dziś rano znów był na przystanku. Nie wiem czy to czyjś kotek czy samotny, ale chciałabym go zabrać jeśli nie ma domu. A na wsi wiesz jak jest, ludzie raczej mają zwierzęta ale takie "wolno żyjące" i cały czas o nim myślę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będzie się do Ciebie łasił, to spróbuj go przyprowadzić do siebie. Zobaczy gdzie mieszkasz i jeżeli nadal będzie do Ciebie przychodził, to będziesz mogła go powoli do siebie wpuszczać. Właśnie na wsi jest taki problem, że nie wiadomo, czy zwierzak przypadkiem nie jest czyjś, więc lepiej powoli sprawdzać, żeby nie było, że ukradłaś komuś tego zwierza ;)

      Usuń
  10. Kotek jest cudowny, nie dziwię się że wszyscy się w nim zakochali! Moja przygoda z kotkiem zaczęła sie podczas małego spaceru. Ciocia w krzakach znalazła malusieńkiego koteczka, widać że bardzo malutki. Jak sie później okazało miał nie całe 3 tyg. Przygarnęliśmy go, był naprawdę słodziutki ale kiedy dorósł trochę się to zmieniło i zaczął być wredny :( koty są wr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...wredne i wole mojego pieska 😉

      typoweblog.blogspot.com

      Usuń
    2. Jestem podobnego zdania - psy górą! :)

      Usuń
  11. ale śliczny cudowny... kotełek:D a raczej kotełkowa:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Śliczny ten kotek, takie przybłędy są najbardziej wdzięczne za przygarnięcie i potrafią okazać dużo miłości

    OdpowiedzUsuń
  13. Koty są wspaniałe, a Bella prześliczna. Wiem o czym mówię, bo sama mam dwa. :) <3

    Pozdrawiam,
    NOWY POST na zone-of-smile.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja jakoś nie za bardzo lubię koty , ale ten naprawdę jest słodki i piękny! :)

    http://diamontsfashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham koty!
    Ale piękna <3
    Pozdrawiam!
    zubrzycanka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Szczurołap :D
    Wolę swojego szczekacza jednak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba, że się rozleniwi ;P
      Też wolę psy :)

      Usuń
    2. Jaki otoczenie takie zachowania, mojej sąsiadki (w bloku) kot notorycznie znosił do domu gołębie. Nieżywe, oczywiście. I z miłości do właścicielki układał je na jej poduszkach :)
      Zawsze się śmieję do koleżanek, które z miłością opowiadają o kotach, że znoszę je tylko w kababie :D (nie jadam kebabów i wątpię, że robią je z kotów, żeby nie było, no ale... ;))

      Usuń
    3. Mi kiedyś też tak kot przynosił różne podarki. Nie, dziękuję.
      No wiesz... dopóki w Warszawie nie pojawiło się tak dużo tego typu barów, to zawsze w piwnicach kamienic było od cholery kotów. Teraz nie ma ani jednego. Przypadek? Nie sądzę ;D

      Usuń
    4. Mój pies przynosi tylko liście na łapkach. Wolę taką opcję :D
      I tu jest kot pogrzebany! Podgotowany * :D

      Usuń
    5. Liście można jeszcze zaakceptować. Byle nie mokre! ;D

      Usuń
  17. Bella niestety skojarzyła mi się trochę inaczej, przepraszam! :D
    Do tej pory jednak nie spotkałam się nawet z opowieścią znajomych o facecie (nie mówiąc już o takim, którego znam), który jest takim miłośnikiem kotów. Szacun dla Pana Kudłatego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Edwardem? ;D
      Pierwsze własne zwierzątko i po prostu odbiło ;P

      Usuń
  18. To fajnie, że Amelka polubiła się z kotką, która swoją drogą jest bardzo ładna. :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Faceci zawsze głupieją, jak mają kota. Mój B. też całe dnie głaskał mojego kota, przytulał, brał na kolana, a jak kota nie było w domu to szedł go szukać albo marudził. xD Generalnie nawet jak kto miała zakaz domowy, to on i tak go przemycał i pozwalał mu spać na swoich rzeczach. :D Mówię Ci, trzy światy z nimi miałam. :D
    Ten Wasz kociak na prawdę bardzo łady, takie nietypowy kolorystycznie. Widzę, że Amelka nie ma jeszcze etapu na miętoszenie kota. :P Moim zdaniem dom bez zwierzaka, to nie dom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dlaczego koty kojarzą się tylko ze starymi pannami? ;D
      Ma, ma. Najchętniej by ją zagłaskała :)

      Usuń
    2. Nie mam pojęcia. XD Wczoraj kot wlazł do domu i nie pozwoliłam mu leżeć na kanapie, to B. podłożył swoją starą koszulę, żeby kot mógł obok niego leżeć. xD
      Taki wiek, córka mojej koleżanki ostatnio tak wymęczyła kota, że się schował za szafę i wylazł dopiero po kilku godzinach. :P

      Usuń
    3. Bardzo o niego dba :)
      U nas jeszcze nie ma takiej skrajności ;D

      Usuń
    4. Ma miękkie serducho po prostu. :D
      Czyli nie głaszcze za mocno. :P

      Usuń
    5. Kto by się spodziewał takiego rozckliwienia nad kotem u faceta? ;D
      Nie, ale wczoraj zauważyłam, że próbowała zmuszać ją do całowania. Od samego początku coś ma z tym całowaniem... wcześniej zaganiała ratlerka w kozi róg, łapała ją za uszy i ciągnęła na siłę, żeby ją pocałowała. Całuśne dziecko ^^

      Usuń
    6. Haha, no dokładnie, niby twardziel, ale wystarczy dać mu kota, to pokazuje prawdziwe oblicze. :P
      Haha, ale musi wszystkich kochać, że tak całusy rozdaje. :D

      Usuń
    7. I pewno roztapia się bardziej, kiedy kot jest malutkim kocięciem? :)

      Usuń
    8. A właśnie Ci powiem, że nie. Jakoś te nowe, małe koty, które corocznie powstają u nas nie robią na nim takiego wrażenia. Ma swoich dwóch ulubieńców i tylko nad nimi robi się taki ckliwy. :D

      Usuń
    9. Naprawdę? Dosyć nietypowo :)

      Usuń
  20. Ja kilka lat temu też przygarnęłam kota, a raczej dwa koty i teraz są całym moim światem i nie wyobrażam sobie ich nie mieć. :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Nigdy nie miałam kota, ale wyobrażam sobie, że musi to być fantastyczne uczucie czuć obecność takiego stworzenia w swoim domu. Urocza :)

    OdpowiedzUsuń
  22. To świetne że się polubiliście:)
    U mnie w domu też zawsze było pełno kotów, ale (podobnie jak u Ciebie) szybko kończyły swój żywot. Dlaczego to takie głupie istoty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo mają 7 (czy 9?) żyć i mogą sobie na to pozwolić ;)

      Usuń
  23. Słodka kotka:) A Bella to u mnie suczka;p
    To miłość kocio-człowiecza będzie kwitnąć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nietypowe imię jak na psa :)

      Usuń
    2. Początkowo miała być Śnieżką ale jak ją zobaczyłam to stwierdziłam, że to w ogóle do niej nie pasuje. I jakoś tak padło na Belle ;-)

      Usuń
    3. Aż jestem ciekawa tego jak wygląda :)

      Usuń
    4. Potrafi być i słodka i złośliwa :-P Ale chyba każdy ma 3 oblicza :-P

      Usuń
    5. Nie dla wszystkich da się być miłym... czasem trzeba pokazać pazura ;)

      Usuń
    6. Pazura albo kły :-P Chociaż teraz bardziej pazura - czasami mam ochotę im je poobcinać, żeby nie były takie ostre.

      Usuń
    7. Takiego metaforycznego pazura :)

      Usuń
    8. Z takim to ja sobie umiem poradzić, z tymi prawdziwymi już gorzej :-P

      Usuń
    9. To w takim razie kotów nie polecam ;D

      Usuń
    10. Mam jednego kota, się jego więcej nie ma niż jest. A jak jest to od razu albo siedzi przy misce z karmą albo idzie w kimono. Za to mogę psiny skaczą i drapią mnie przy okazji, ciągle chcą się bawić Albo być głaskane i czasami mam ich dość...

      Usuń
    11. O to, to! A Bella jeszcze w ogóle ma w nawyku to, że do domu przychodzi nie tylko na żarcie i ciepłe spanie, ale też załatwianie się do kuwety. Kotom trzeba tylko usługiwać, a psy za to dają człowiekowi coś od siebie :)

      Usuń
    12. Całe szczęście mój kot załatwia swoje potrzeby poza domem;p
      Oooo tak, psia miłość i wierność jest bezcenna:)

      Usuń
    13. A Bella niestety nie widzi takiej opcji ;/

      Usuń
  24. Jaki szatan! A właściwie szatanica;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Piękności :D jak byłam mała to rzucałam kotami, nosiłam je, woziłam w wózku i żaden mnie nie podrapał :) może koty lubią małe dzieci? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może udawały wtedy zdechłe, żebyś zostawiła je w spokoju? ;D

      Usuń
    2. Nie, miały otwarte oczy :D

      Usuń
    3. Bo wiesz... jak się kota ściśnie, to mogą mu te oczy wyjść ;D

      Usuń
    4. A może im się podobało? :P

      Usuń
    5. I to z radości tak szeroko te oczy otwierały? ;D

      Usuń
    6. Skoro tak twierdzisz... ;)

      Usuń
  26. Też uwielbiam Bellatrix z Pottera! Śmiałam się kiedyś, że gdybym była aktorką, to bardzo chciałabym ją zagrać :D

    Co to kotów, to ja zwierząt nie lubię, więc u siebie w domu miała nie będę - na pewno, ale moja przyjaciółka ma dziecko i kota w pakiecie, i podobno to się sprawdza całkiem nieźle :) Poza tym, faktycznie to musiało być świetne jak on tak wracał ciągle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo intrygująca postać ;D
      Moim zdaniem dobrze jest, kiedy dziecko rozwija się przy zwierzętach. Ma to swoje pewne plusy. Oczywiście pod warunkiem, że nie ma alergii na ich futro.

      Usuń
    2. Ciekawa jestem, co o niej powiesz po przeczytaniu najnowszej części! :)

      To prawda, ale ja jednak uważam, że miejsce zwierząt jest na dworze i jak będę kiedyś miała dom, to pewnie kupię sobie psa, ale nie będzie mieszkał ze mną w domu, ale w jakiejś budzie odpowiedniej :)

      Usuń
    3. A pojawia się? Dopiero przebrnęłam przez pierwszy akt :(
      Mam takie samo zdanie! Mogą ewentualnie na chwilę przyjść się pobawić, ale na dystans. Nigdy nie zrozumiem moich rodziców, którzy nawet z psami śpią. Dla mnie to przesada.

      Usuń
    4. Niezupełnie się pojawia, chociaż jej imię pada i... jest mocno zaakcentowane :)

      Moja mama też swego czasu spała z psem, dopóki nie narobił na nowy dywan w pokoju, od tamtej pory śpi w kuchni, ma legowisko itd. Ale moim zdaniem w ogóle zwierzęta w mieszkaniu to niewypał.

      Usuń
    5. No i teraz cały czas będę o tym myśleć ;D
      On po prostu zaznaczył, że ten nowy dywan jest Wasz ;P

      Usuń
    6. I jak, dotarłaś już do tego momentu? :D

      Obrzydliwość!

      Usuń
    7. Stanęłam w miejscu. Rozłożyła mnie choroba i ledwo widziałam na oczy... dopiero teraz wracam do siebie. Wczoraj byłam w rozjazdach i dopiero dzisiaj mam taki spokojniejszy dzień (chociaż czeka mnie jeszcze gotowanie i sprzątanie) i wieczorem uda mi się poczytać :)

      No cóż... zwierzaki takie są ;D

      Usuń
    8. To nadal czekam na Twoją opinię ;>

      Ja się rozczulam na widok mopsów, są tak brzydkie, że aż śmieszne i słodkie, ale jednak w domu bym ich nie trzymała :D

      Usuń
  27. jejku jaki słodziak :D

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  28. Od małego mam psy więc kota bym nie wzięła ale też nic do nich nie mam. Ta kotka jest urocza :) byleby nie broiła za dużo

    OdpowiedzUsuń
  29. "poważny związek" hahah super tekst <3 :D
    i dostojna ta Bella :)

    pozdrawiam
    katarzynakoziej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. a to jest nasz słodziak, który okazał się panienką! prześliczna! <3

    OdpowiedzUsuń
  31. Jaka śliczna kicia! :D piękne ma oczyska :D
    Też bardzo lubię postać Bellatix, choć moją miłością jest Syriusz i Draco <3
    Nie przywiążę się, nie wezmę zwierzaczka... zawsze się tak mówi, ale i tak wychodzi jak zwykle :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Przepiękna! Zawsze marzyłam o tym, żeby mieć kota.

    OdpowiedzUsuń
  33. a widzisz, a ja to ja! i mam się dobrze! :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Po pierwsze - skoro każdy kot "kończył jak naleśnik", to litości - czemu nie zabezpieczysz terenu/po co wypuszczasz kota? Ja wiem, że te wszystkie stereotypy, że kot musi chodzić własnymi ścieżkami nadal istnieją, ale w ostatnim czasie widzę, że wielu ludzi się dość mocno edukuje i ogarniają jakieś zabezpieczenia (albo sami, albo zamawiają firmę, która przychodzi i robi).
    A po drugie - od kiedy kot i dziecko to złe połączenie? Masz w tej kwestii jakieś złe doświadczenia? Powiem Ci, że u nas są 3 koty (tak! 3!). Były przed ciążą, w czasie, po porodzie i są cały czas. No i będą dotą∂, dopóki Bóg nie zadecyduje, że czas przejść na drugą stronę przez "tęczowy most". Są kochane. Wszystko wydaje mi się kwestia zaufania - jak ufasz swojemu kotu, to on to czuje. Moje się z córką bawią, liżą po głowie, czasem śpią z nią. Ogólnie super słodkie relacje, mam w domu 3 niańki ;)
    Twoja Bella jest cudną kocicą :) Z tą miłością - wiem o czym mówisz. Mój mąż też na początku dość sceptycznie podchodził do kota, wolał przygarnąć jak się już wyprowadzimy na swoje (póki co wynajmujemy mieszkanie), ale jak zobaczył tą śliczną kuleczkę, to od razu się zakochał. Drugą kicię - sam zaproponował żeby adoptować, bo jak wychodziliśmy z domu do pracy, to tej pirwszej było smutno. A potem pojawił się on - pan kot. Miał być tymczasowicz, bo znaleziony chory, nie mieliśmy serca, żeby posłać go na ulicę. Oficjalnie podopieczny kociej fundacji - miał u nas pomieszkać do momentu znalezienia swoich człowieków. No i tak się przykleił do nas, że już został ;)
    Wesoło jest u nas :)
    Jak byś potrzebowała rekomendacji jakiś produktów - żarcia, żwirków etc, to służę pomocą, bo przetestowałam już tego całą masę tego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co piszesz w dalszej części komentarza widzę, że mieszkasz w mieszkaniu. Ja mieszkam na wsi, mam dom z tarasem. Nie po to uciekałam z miejskiej klatki, żeby zamykać się na piękny ogród, a zamiast urokliwej bramy stawiać mury na wzór getta, coby zwierzę nie mogło uciec.

      Kot przy ciąży jest złym pomysłem (chyba, że masz kogoś, kto za Ciebie będzie sprzątał kuwetę), bo można podłapać toksoplazmozę. Niby szanse są mniejsze niż np. przez zjedzenie surowego mięsa, ale jednak są i lepiej ich nie lekceważyć. Poza tym koty bardzo lubią polować na wszystko, co się rusza i mogą zaatakować poruszającą się we śnie grdykę - mój ojciec został w ten sposób zaatakowany, do mnie kot tylko się przymierzał, a jakiś czas i Belli zapragnęło się wskoczyć do Latoroślowego łóżeczka. W najlepszym wypadku by ją przestraszyła... a jakby tak skoczyła z pazurami prosto na oko? Mała jest dla mnie wszystkim, więc nie bedę ryzykować.

      Super, że Twoje koty są takie przyjazne, ale ja się nauczyłam, żeby im nie ufać.

      Ja mam tak z psami :) Gdybym mogła, to przygarnęłabym je wszystkie :)

      Dzięki, będę pamiętać :)

      Usuń
    2. Sorry, że się wtrącę: "Wszystko wydaje mi się kwestia zaufania - jak ufasz swojemu kotu, to on to czuje." - Jaka kwestia zaufania? To nie człowiek, który ma rozum, tylko zwierzę, który kieruje się przede wszystkim instynktami. Na dzieci dobrze działają zwierzęta, koty są przekochane, ale fakt jest taki, że zwierzę to zwierzę - coś go zaintryguje, coś się poruszy, zapach mu nie będzie odpowiadał - może zaatakować, ugryźć, podrapać. I myślę, że to naturalne, że matka bierze pod uwagę takie ryzyko mając małe dziecko, lepiej chuchać na zimne.

      "czemu nie zabezpieczysz terenu/po co wypuszczasz kota? Ja wiem, że te wszystkie stereotypy, że kot musi chodzić własnymi ścieżkami nadal istnieją, ale w ostatnim czasie widzę, że wielu ludzi się dość mocno edukuje i ogarniają jakieś zabezpieczenia (albo sami, albo zamawiają firmę, która przychodzi i robi)." - I co jeszcze... Z pewnością ludzie zamawiają firmy, żeby zabezpieczyć kota przed skończeniem jako naleśnik ;) Bez przesady. Nikt się w to nie bawi. Ja wypuszczam kota, bo został wychowany na dworze i potrzebuje tego. Zawsze sam wraca. Istnieje możliwość, że skończy jako naleśnik, bo zwierzę to tylko zwierzę jak już mówiłam, zawsze coś go może spłoszyć, czegoś może się przestraszyć, trudno - nikt z tego tytułu nie będzie zastawiał sobie domu nie wiadomo jakimi zabezpieczeniami.

      Usuń
    3. Tak, ja w bloku ;) Fakt, jak dom z ogródkiem to nie ma co zagradzać tarasu, ale ja bym się bała o kota i coś tam na pewno bym ogarnęła. Powiem Ci, że widziałam fajne opcje zabezpieczenia ogródka. Tak na prawdę wszystko zależy od tego jak masz zrobione ogrodzenie posesji, ale da się ;) Koleżanka sobie robiła zabezpieczenie sama.

      A z kotem w ciąży to jest tyle mitów, że aż mnie to śmieszy. Ja wszystko ustaliłam z naszą wetką jak dowiedziałam się o ciąży. Zmieniałam kuwety (jak ktoś się boi może robić to w lateksowych rękawiczkach), ale fakt jest w sumie taki, że te kupy musiałyby być niesprzątane przed 3-4 dni, żeby człowiek mógł się zarazić tokso. Były robione badania w USA nad tym (Amerykanie mają zajoba i badają wszystko). No i higiena - mycie rąk po czynności zmiany kuwet, ale to chyba oczywiste. Moje koty były przebadane i jedno było nosicielem (czyli chorowało w przeszłości). Wszystko robiłam tak jak zaleciła mi wetka. M.in to, żeby w czasie ciąży nie dawać kotom surowego mięsa, a jedynie kocią karmę, właśnie żeby nie podłapały czegoś (bo pasożyty też są niefajną sprawą w ciąży).
      O jedzeniu surowizny, albo niemytych owoców w ciąży to już nie wspominam. No i warto nie babrać się w ziemi (sadzenie roślin etc) jak się jest w ciąży - tak można się najłatwiej nabawić tokso. W ziemi jest cała masa syfu niestety.
      O tym skakaniu na grdykę to chyba nie uwierzę, jak nie zobaczę. Wiadomo, kot się lubi bawić, wiele razy miałam podrapane ręce i nogi, ale nic poza tym. A przy małej zaczęłam kotom podcinać pazurki, żeby przypadkiem w zabawie nie podrapały jej. I to polecam, na prawdę warto. Moja teraz na takim etapie, że biega za kotami i ma mało wyczucia, więc nie raz dostała od kota "po łapach". Ale własnie przy podciętych pazurkach obyło się póki co bez kropli krwi ;)
      Zaufanie to w sumie najważniejsza kwestia, jeśli nie ufasz kotu to faktycznie nie ma sensu. Kot to wyczuje, a jak wyczuje brak zaufania, to również nie będzie ufać Tobie. Jeśli natomiast masz zaufanie do psów, to ja bym poszła w tą stronę ;)
      Ja wręcz odwrotnie właśnie, nie bardzo lubię się z psami (tylko z pojedynczymi sztukami się "dogaduję"). I mimo, że wiem że to też zależy od nastawienia człowieka, to jakoś w moim sercu od zawsze były koty i chyba już tak zostanie :)
      Na pewno warto, żeby dziecko się wychowywało ze zwierzakiem, to bardzo uczy wrażliwości i empatii ;)
      Trzymaj się!

      Usuń
    4. Dla mnie takie pilnowanie kota na siłę jest nienaturalne i w 100% zgadzam się z wypowiadającą się powyżej Mel. - kot, jak każde inne zwierzę, jest po części dziki i należy jednak podchodzić do niego z dystansem. Ale koniecznie muszę zgodzić się z tym, że dziecko poprzez kontakt ze zwierzęciem uczy się pewnej wrażliwości.

      Usuń
  35. Jaka piękna jest ta kotka! *.* Imię do niej idealnie pasuje :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Stworzona do pozowania ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  37. Czyli Bella przestała już być Twoją rywalką w kwestii względów męża? :)
    Fajna ta kocica - taka nietypowa. Niby czarna ale z jasnymi przebłyskami. Ciekawe skąd się u Was wzięła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, już jest lepiej ;D
      Też mi się jej umaszczenie podoba... takie inne.
      Podejrzewam, że ktoś ją wyrzucił. Na dzikiego kota nie wygląda.

      Usuń
  38. Jaki śliczny kotek! Bardzo podoba mi się kolor jej sierści, jest piękny :D
    Ja jednak zdecydowanie wole psy od kotów, jakoś nie umiem się do kotków lepiej nastawić ;P

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie! UNREALIZABLE

    OdpowiedzUsuń
  39. Ależ piękny! Uwielbiam koty całym sercem.

    OdpowiedzUsuń
  40. Hahah relacja "PAN KUDŁATY-BELLA" mega zabawna :D

    OdpowiedzUsuń
  41. Kocur całkiem fajny i ładny, ale podobno do kotów własnie nie ma co się przywiązywać.. one chodzą swoimi drogami :P
    No i mają swoje fochy, dlatego dystans z dzieckiem jest wskazany.

    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tja... najczęściej te kocie drogi przecinają się z drogą samochodów ;P

      Usuń
  42. Co ten Pan Kudłaty... XD

    Uważajcie na Bellę. To może być szpieg. Którejś nocy rozora Wam pazurami tchawicę... :C

    OdpowiedzUsuń
  43. wiem! pamiętam jak opowiadałaś, dlatego trochę się przeraziłam! ogólnie pierwszy swój rzygający czas mam już za sobą, w piątek miałam mega kryzys :P

    OdpowiedzUsuń
  44. Kotek ładne ale ja osobiście nie lubię kotów i nie mogłabym trzymać ich w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Szczerze mówiąc rozbawiła mnie trochę ta historia :D
    Za kotami nie przepadam, mogę pogłaskać, ale w domu bym mieć chyba nie mogła :)

    OdpowiedzUsuń
  46. piękny :) fajnie, że znalazł dom :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Zabawna historia mogłaby z tego wyjść. Mąż miał "romans" z kotką Bellą :) Nie lubię kotów, jakoś się ich boje i im nie ufam. Chyba to wyczuwają, bo niedawno jeden młody kocur zaatakował mnie pazurami gdy po prostu grzecznie siedziałam i nie zwracałam na niego uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...albo się chciał po prostu bawić ;)

      Usuń
  48. Koty potrafią okręcać sobie ludzi wokół palca :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Takiego kota to nawet ja nie miałabym serca zostawić bez dachu nad głową. Aż się prosi o to, żeby go przy sobie zatrzymać. Kochany jest.
    Nie wiem czy Bella wszystko w porządku z kimś, kogo ulubioną bohaterką Pottera jest najgorsza ze śmierciożerców ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja chyba jestem jakaś bez serca, bo na mnie jej urok nie działa ;D
      Ha! Dobre spostrzeżenie! ;)

      Usuń
  50. Śliczny kociak! Choć ja chyba zawsze pozostanę wierna psom, jednak koty to dla mnie inna bajka, nie umiem się z nimi obchodzić i nie rozumiem ich. Zawsze moja styczność z kotami jest dziwna, nawet gdy często jestem u kogoś, kto ma kota, nie mogę się przekonać :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Ja męczę męża o kota. Póki co słyszę, że mamy chomiki i muszę obejść się smakiem...

    OdpowiedzUsuń
  52. Piękna bestia! MY mamy kiciambra i psa! Uwielbiamy zwierzeta; )

    OdpowiedzUsuń