2016/08/11

Ech, choroba

Ostatnie dni dały mi mocno w kość. Mała się rozchorowała i od razu uaktywniła się we mnie ciemniejsza strona macierzyństwa - wewnętrzny ból, że moje dziecko tak cierpi z domieszką strachu, że COŚ może się jej stać. Niby to była tylko lekka infekcja wirusowa, ale wystarczyło, żebym nie mogła usnąć przez całą noc, a jak już przysnęłam, to śniły mi się koszmary i zaraz się wybudzałam. Całe szczęście, że nie byłam z nią sama, bo bym chyba co chwila latała na pogotowie. No cóż... dopiero co zaczęłam mieć styczność z małymi dziećmi i ciągle się uczę, więc moje podejście jest bardzo podobne do tego obrazka:

Źródło: klik!

Całe szczęście, że już wszystko jest w porządku i mała szybko wróciła do zdrowia. Podziwiam rodziców, którzy zmagają się z ciągłymi, niekiedy śmiertelnymi, chorobami swoich dzieci. Trzeba mieć naprawdę silny charakter, aby podołać życiu w takim stresie. Dla mnie to jest kompletna abstrakcja.

135 komentarzy:

  1. Fajnie, że wracasz! ...ze zdrowiem ;)

    Pozdrawiam serdecznie, MÓJ BLOG - zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że Małej już przeszło... chyba nie ma nic gorszego niż cierpiące maleństwo. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wiem jak moje chrześniaczka była w szpitalu i byłam ją odwiedzić... płakać mi się chciało...

      Usuń
    2. A jeszcze ona mi tak leżała ledwo żywa i powtarzała tylko "mama, mama, mama" :(

      Usuń
    3. Ojejku... ja bym tam chyba padła obok niej i ryczała...

      Usuń
    4. Byłam bliska. Już miałam łzy w oczach.

      Usuń
    5. Na prawdę Ci się nie dziwię. :(

      Usuń
    6. No, ale najważniejsze, że już wszystko jest dobrze :)

      Usuń
    7. Pewnie, że tak. :)
      I oby nie wracało!

      Usuń
    8. Teraz tylko nadrabia ze swoimi szaleństwami. Dzisiaj za nią nie nadążałam ;D

      Usuń
    9. Musi się wyszaleć za tamte dni. :D

      Usuń
    10. Taaa... dzisiaj przeszła samą siebie. Psy na siebie ujadały, a ta wcale się nie wystraszyła, tylko podeszła do owczarka niemieckiego i... zaczęła na niego po swojemu szczekać.

      Usuń
    11. Ale to Wasz czy jakiś obcy?
      Dobrze, że jej nic nie zrobił.

      Usuń
    12. Nasz. Potulny jak baranek :)

      Usuń
    13. Nie ma opcji, żeby podchodziła do nieznanych mi psów :)

      Usuń
    14. To dobrze. :)
      Bo pies to pies... Jednak ciężko mu zaufać w temacie jak zachowa się w stosunku do takiego maluszka.

      Usuń
    15. To prawda. Ostatnio Iga (ratlerek, ukochana maskotka Amelki) postanowiła zaatakować swojego ukochanego właściciela. Nie sądziłam, że kiedykolwiek coś takiego zrobi, bo ona za nim by w ogień poszła i w ogóle żyć bez niego nie może, a jednak! Dziadek zbyt intensywnie bawił się z wnuczką, więc został dziabnięty, bo pies pomyślał, że chce jej zrobić krzywdę.

      Usuń
    16. No z psami tak jest... :/
      Ja też kiedyś słyszałam o tym, że pies, który od małego wychowywał się z dzieckiem zaatakował jak dziecko było już dość duże, bo poczuł się zazdrosny. ;/

      Usuń
    17. Tu tyle dobrego, że to była obrona.

      Usuń
    18. Co nie zmienia faktu, że i tak trzeba uważać :)

      Usuń
    19. No tak :) w sumie i na psy i na koty. Podobno koty też mogą być bardzo wredne dla dzieci i wyrządzić krzywdę...

      Usuń
    20. Koty w ogóle są bardzo niebezpieczne, bo w czasie snu mogą Ci do gardła skoczyć ;P

      Usuń
    21. No słyszałam o tym. :D ale moje takie kochane, że chyba by mi tego nie zrobił xD

      Usuń
    22. Nigdy nic nie wiadomo napewno ;]

      Usuń
    23. Nie niby, tylko tak ;D

      Usuń
    24. Od piątej jestem na nogach i dopiero teraz mam chwilę wytchnienia. Prawie trzy godziny jechałam z Amelką do szpitala na dwuminutową wizytę kontrolną u ortopedy. Niedawno wróciłam i położyłam ją spać. Jestem ledwo ciepła. A co tam u Ciebie? :)

      Usuń
    25. 3 godziny drogi aż? O kurczaki...
      Ja na Twoim miejscu chyba padłabym razem z nią i spała. :P
      A u mnie w sumie długi dzień, hehe. :) niedawno wróciłam do domu. ;p

      Usuń
    26. Normalnie zajęłoby mi to krócej, ale z wózkiem jest trochę zachodu ;)

      Miałam taką ochotę, kiedy zaszłam do babci, żeby położyć ją spać (nie potrafi spać w wózku, a nie dojechałabym z nią do domu bez żadnej drzemki). No, ale się szybko ogarnęłam, bo jak babcia mogła ją popilnować, to ja mogłam skoczyć na zakupy do pobliskiego centrum handlowego ;D

      A przyjemny ten długi dzień? ;P

      Usuń
    27. A no w sumie tak. :)

      Hehe, zakupy lepsze, wiadomo :D

      A w sumie to tak. :P

      Usuń
    28. Tylko kicha, że już się w standardowe ciuchy nie mieszczę i za wiele sobie nie kupiłam ;D
      To dobrze :)

      Usuń
    29. Zawsze coś. :D
      Ja dziś pojechałam po spodnie i przeżyłam szok, kiedy przymierzyłam spodnie w rozmiarze S iim były za duże. ;p
      Ale Tobie to wybaczalne. :D

      Usuń
    30. To za sprawą tego zjadania stresów ;P

      Usuń
  3. Ja akurat jestem jeszcze 'młodzieżą' więc dziecka nie mam i nie wiem jak to jest z chorobą czy przeziębieniem. Ale dobrze, że nie było to nic groźnego i jest już w porządku :)
    Littleredcherrysmile click

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze , że zdrowiejesz .
    Życzę CI dużo dużo zdrówka.
    https://mylifeiswonderful9.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Obrazek świetny.
    Gdy małe dzieci chorują to się nad nimi trzęsiemy, a gdy są duże to też tylko trochę mniej. ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj druga część obrazka zbytnio nie pasuje. Mam już dziecko, więc oczywistym jest, że bardzo się o niego martwię, gdy coś mu dolega. Podejrzewam, że gdy podrośnie również jego stan zdrowia nie będzie mi obojętny. Widzę, jak zachowują się moi rodzice, im nie jest to obojętne jeżeli coś u mnie się dzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie chodzi o całkowitą obojętność, tylko o nie sianie paniki z byle powodu ;)

      Usuń
    2. Hehe odpadnięta noga to raczej nie jest byle powód ale ok, niech będzie i taka interpretacja :P

      Usuń
    3. Ale za to super podkreśla kontrast ;)

      Usuń
  7. Dobrze, że już wszystko ok, życzę jak najwięcej zdrówka, ja podziwiam rodziców, którzy walczą z chorobami swoich dzieci nawet niekiedy bardzo ciężkimi<3

    OdpowiedzUsuń
  8. Coś w tym obrazku jest :) u mnie kuzynki szczególnie przy pierwszych dzieciach tak miały. Mam nadzieję że mała będzie już zdrowa :-*

    OdpowiedzUsuń
  9. Z każdą chorobą będzie coraz lepiej, tzn. będziesz nabierać doświadczenia. Zdrowia dla Was :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co, to jeszcze wiele przede mną nauki ;)

      Usuń
    2. Szybko się nauczysz. Ty będziesz znała swoje dziecko najlepiej i będziesz wiedzieć co jest nie tak.

      Usuń
    3. Tak poza tymi chorobami to całe szczęście, że ona jest takim spokojnym dzieckiem, które łatwo ogarnąć. Mam tylko nadzieję, że siostra też taka będzie :)

      Usuń
    4. Z tym różnie bywa :p Często dzieci są całkowitym przeciwieństwami.

      Usuń
    5. Jestem dobrej myśli! ;D

      Usuń
    6. No nie masz innej opcji :-P

      Usuń
    7. Zobaczymy w nowym roku ;D

      Usuń
    8. Na kiedy masz termin?

      Usuń
    9. Nominowałam Cię do zabawy:)

      Usuń
    10. 29 grudnia.
      Akurat myślałam, o czym napisać post ;D

      Usuń
    11. No to ciekawe czy będzie dzieckiem grudniowym czy styczniowym ;-)
      A no widzisz, czytam w myślach :-P

      Usuń
    12. Pierwszy raz wiem, co będę robić w Sylwestra ;D

      Usuń
    13. Hehe:-P No masz niezłą imprezę zaplanowaną:-P

      Usuń
    14. Balety będą, że hej! ;D Może się załapię na gaz rozweselający ;D

      Usuń
    15. Myślisz, że Ci się uda?:-P

      Usuń
    16. Mam nadzieję. Chcę w końcu zobaczyć, jak to działa! ;D

      Usuń
    17. Jak Ci się uda to musisz zapamiętać i się z nami podzielić wrażeniami ;-)

      Usuń
    18. Na pewno niezapomniane ;D

      Usuń
    19. Jak się nie załapię, to może da się to gdzieś kupić? Ale lepiej, żeby się udało ;P

      Usuń
    20. Trzymam kciuki, żebyś się załapała :-)

      Usuń
  10. dobrze, że już wszystko dobrze ;) dużo zdrówka ;*
    pozdrawiam cieplutko i zapraszam do mnie, będzie mi bardzo miło jeśli zajrzysz, zaobserwujesz xkroljulianx

    OdpowiedzUsuń
  11. Najważniejsze, że wyzdrowiała♥ Co do obrazka to daleko mi jeszcze do dzieci, ale zdążyłam zauważyć, że niektórym rodzicom zostaje tak do końca :/ Ale nabierając coraz więcej doświadczenia, nawet gdy się przejmują to z większym zrozumieniem i mniejszą paniką ;) Uściski dla malutkiej ♥
    Zapraszam do siebie :)
    vatacukrowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Obrazek super :). Ja też pewnie bym panikowała. To chyba normalne przy małym dziecku :). Życzę zdrowia :D

    www.bolibrzusie.blogspot.com
    www.pracabezszefa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja się o dorosłego faceta martię, a co dopiero gdyby to było dziecko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bo faceci to zupełnie co innego. U nich każda choroba wydaje się być śmiertelna ;)

      Usuń
    2. Przekonałam się o tym ostatnio, a dodatkowo jak ma się jeszcze "lekarzy znajomych", którzy zapodają to nowe diagnozy, to tym bardziej.

      Usuń
    3. Aż dziw, że żaden z nich jeszcze nie umarł od tego przeziębienia ;D

      Usuń
    4. Tutaj było coś więcej niż przeziębienie, ale mimo wszystko, niektóre diagnozy już zwalały mnie z nóg.

      Usuń
  14. Nie mam dzieci, ale mam porównanie jak to wygląda z moimi siostrami. Jedna wpada w panikę przy najdrobniejszym katarze i najchętniej pojechałaby na pogotowie, a druga bez mrugnięcia okiem mówi, że przecież taka jest kolej rzeczy dziecko choruje i zdrowieje. Już sama nie wiem co gorsze :)
    Najważniejsze, że wszystko jest już okej z małą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepszy byłby złoty środek, ale weź go osiągnij... ciężko ;)

      Usuń
    2. Nie da się to prawda. Ale jak to mówią człowiek uczy się na błędach. Przynajmniej jest co później wspominać :)

      Usuń
    3. I to chyba jedyny w miarę sensowny pożytek z błędów ;)

      Usuń
  15. Chore malutkie dziecko to ciężkie przeżycie dla całej rodziny, w szczególności gdy dziecko jest na tyle małe, że nie bardzo potrafi wam jeszcze powiedzieć co tak naprawdę dzieje.

    OdpowiedzUsuń
  16. A mi się wydawało, że jesteś taką matką jak ta druga kaczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo zawsze wydawało mi się, że masz lajtowe podejście do macierzyństwa :)

      Usuń
    2. No, ale bez przesady ;)

      Usuń
    3. Czyli wszystko w porządku :p

      Usuń
    4. To czas na nowy post :)

      Usuń
    5. Już od kilku dni się za niego biorę ;D

      Usuń
  17. Ja pamiętam jak moja siostra była malutka to tak samo miałam, strasznie się bałam o nią, jeśli ledwo co kichnela, zakaszlała to patrzyłam czy wszystko w porządku:D też podziwiam ludzi, którzy zmagają się z takimi chorobami swoich dzieci;)
    mój blog, hooneyyy

    OdpowiedzUsuń
  18. A widzisz - jednak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Choroba jakakolwiek potrafi nieźle przerazić i napędzić strachu i nie da się o niej nie myśleć, nie bać i przejść nad nią do porządku dziennego. Pamiętam jak kiedyś bagatelizowałaś jak napisałam coś na ten temat.
    Dobrze że Amelka już zdrowa :) Niech się dalej trzyma w dobrej formie i nie stresuje mamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do swojego zdrowia podejście mam praktycznie takie samo, więc niewiele się zmieniło :)

      Usuń
  19. Współczuję, ale chyba każda matka przez coś takiego przechodzi. Przypomniało mi się, jak moja opowiadała o tym, że podczas ciąży, gdy słyszała miauczenie kota w nocy, kazała mojemu tacie wybiegać przed blok i sprawdzać czy, aby przypadkiem nie jest to płaczące dziecko :D Po prostu, mamusie mimo wszystko są przewrażliwione i każdą w wielu okresach ciągłe martwienie się czeka, a to bardzo dobre ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tak serio... niektóre koty naprawdę tak miauczą, jakby płakało dziecko ;D

      Usuń
  20. Uroki macierzyństwa. Niestety małe dzieciaczki są bardzo podatne na wirusy i choroby, a to potrafi przestraszyć. Widzę po mojej koleżance, która już dorobiła się potomstwa. Tylko córeczkę coś wysypie, a ona już biegnie do lekarza. Dla mnie na razie to abstrakcja, ale w przyszłości pewnie będę robić tak samo :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Całe szczęście, że wróciła do zdrówka, więc życzę duuuuuuużo zdrówka!:)
    tzanetat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja jeszcze nie jestem mamą, aczkolwiek poniekad wiem jaki to stres. Przez rok opiekowałam się małym chłopcem, i kiedy bolało go ucho, płakał i krzyczał z bólu, to mnie samą coś brało ...

    OdpowiedzUsuń
  23. W takim razie dobrze, że już wszystko okej. mi do macierzyństwa jeszcze kilka lat brakuje... zobaczymy jak ja będe szaleć ;D

    pewnie mnie nie pamiętasz, ale jakiś rok temu przestałam pisać bloga, teraz postanowiłam wrócić i byłoby miło, gdybyś zajrzała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pożyjemy, zobaczymy ;)
      Nick nic mi nie mówił, ale za to adres roświetlił mi umysł ;D

      Usuń
  24. Oh jestem opiekunka i wiem jakie to ciężkie czasami cierpię razem z dzieckiem to jest takie przykre , ale zawsze okazuje dużo miłości i wiem , że będzie dobrze bo kiedyś muszą być tez te złe chwile. Pozdrawiam i caluje .

    Zapraszam http:// lovefashionandphoto.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. cieszę się, że wszystko jest dobrze!! <3 pozdrowienia!

    www.casper-fashion.blogspot.com zapraszam do komentowania :) obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Choroba maleństwa to najgorsze co może być, człowiek jest bezsilny w takich sytuacjach.

    OdpowiedzUsuń
  27. jeszcze nie jestem mamą, ale czasami widzę po swojej mamie, ze mamy to strasznie się martwią, nawet gdy jestem już pełnioletnia to jak choruję to mama czuwa :D/Karolina

    OdpowiedzUsuń
  28. dobrze, że już po wszystkim :) zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  29. Młode mamy chyba zawsze tak się martwią i panikują, czasem na wyrost :) Moja może w kwestiach choroby tak się już nie zachowuję, ale i tak jak gdzieś jadę to muszę się meldować że już dotarłam albo na imprezie muszę pisać SMS co dwie godziny, że żyję :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Współczuję, ale na szczęście wszystko już dobrze. Ten obrazek niestety/stety rzeczywiście pokazuje rzeczywistość :)

    OdpowiedzUsuń
  31. tego najbardziej boję się w macierzyństwie, że moje dziecko spotka jakaś tragedia, choroba, wypadek, cokolwiek, a ja będę cierpieć bardziej niż ono z niemocy :<

    OdpowiedzUsuń
  32. Jest dokładnie tak, jak na tym obrazku :) Z czasem będziesz wiedziała, co robić :)

    OdpowiedzUsuń
  33. nie wiem, jak ja będę reagować na takie choroby u moich dzieci. jestem zdania, że nie powinno się biegać z byle czym do lekarza. hartować się je jakoś też powinno. chyba.

    OdpowiedzUsuń
  34. Najważniejsze, że mała już zdrowa :)
    Jeśli możesz, kliknij w linki w najnowszym poście TUTAJ, dzięki <3

    OdpowiedzUsuń
  35. Przyjaciółka mnie ostatnio wystraszyła, że wylądują chyba na pogotowiu z dzieckiem (6 tygodni). Przerażona pytam co się stało, "ma katar". Zabawne to jest z jednej strony, z drugiej mam świadomość, że sama byłabym nie lepsza. Chociaż w moim otoczeniu jest dużo dzieci i chyba już sporo widziałam. Ale... swoje to swoje, zanim przestaniemy się przejmować odpadającą nogą musi minąć sporo czasu. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli jest chore w wieku 6 tygodni, to też by mnie to zastanowiło... bo widzisz, człowiek w pierwszej połowie życia ma wrodzoną odporność na choroby i nic nie powinno się dziać.

      Usuń
  36. fajnie, ze juz wrocilas do zdrowia ;3 dla rodzica to musi byc traumatyczne przezycie jesli jego dziecko jest nieuleczalnie chore :( cos strasznego!
    moze wspolna obserwacja? ;3 daj znac u mnie na blogu kochana <3
    milego dnia!

    za wszystko się odwdzięczam, odpowiadam na kazda obserwacje ;3JUST EMSi

    OdpowiedzUsuń
  37. Cieszę się, że mała już wyzdrowiala i życzę Ci z całego serca, aby takich chorób było jak najmniej :*
    Pozdrawiam xx
    https:/dziewczynawczarnymkapeluszu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  38. Fajnie, że wszystko wraca do normy :) dużo zdrowia życzę!

    OdpowiedzUsuń
  39. Sytuacja opanowana, a Wy przeszłyście chrzest bojowy. Zdrówka dla małej, już tak na przyszłość :*
    Obrazek znam z demotów, daje do myślenia ^^

    OdpowiedzUsuń
  40. Cieszę się, że jest już dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  41. Ten obrazek, taki prawdziwy...
    Pozdrawiam!
    zubrzycanka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  42. Ano tak, trzeba się przyzwyczaić do rodzicielskiego niepanikowania... Wiem po sobie, że bywa ciężko, mam dwójkę szkrabów - jeden pięć lat, drugi niedługo skończy dwa latka - i sam to przerabiałem. Wbrew pozorom system immunologiczny dzieci potrafi sobie radzić z wieloma paskudztwami. Ale z wirusami to rzeczywiście trzeba ostrożnie. Powodzenia! ;)

    PS: Tak naprawdę to nie mam dzieci, nie wiem dlaczego to napisałem :C

    OdpowiedzUsuń
  43. to zawsze strach choroba dziecka... ale dobrze że jest ok:)

    OdpowiedzUsuń
  44. Ten obrazek jest mega prawdziwy. Jak byłam mała, to jakoś często chodziłam do lekarza, a ostatnio stłuczonym talerzykiem rozcięłam sobie bardzo głęboko rękę, na co moja mama: "Posprzątaj to szkło". :D
    Dobrze, że już jest lepiej, bo u małych dzieci choroba to coś strasznego.

    OdpowiedzUsuń
  45. Kurcze, nie chcę sobie nawet wyobrazić siebie w tej roli, ja jestem chyba największa panikarą świata :D Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło! :)

    Pamiętam jak ja byłam mała i bardzo często miałam gorączki to mama całą noc przy mnie czuwała. Wtedy wydawało mi się to takie "pff", ale teraz naprawdę doceniam jej poświęcenie :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Dużo zdrówka,:) strach o nasze pociechy już chyba pozostanie do końca naszego życia.

    OdpowiedzUsuń