2016/01/21

Dziecko to nie lalka

Publikując post o zawieszeniu Frazesów napisałam, że w ubiegłym roku wiele się w moim życiu zmieniło i zmieniło się również moje spojrzenie na wiele różnych spraw, a po przerwie powrócę z trochę inną konwencją. Wówczas nie rozpisywałam się o pobudkach, które mną kierowały, ale dzisiaj postanowiłam przybliżyć Wam, czemu zdecydowałam się na zmianę formy mego blogowania na bardziej anonimową, a przede wszystkim wyrażę swoje zdanie w kwestii, która chodzi za mną już od dłuższego czasu.

Jak to Anonimowa A. kiedyś stwierdziła - wyczuwam wszelkie blogowe trendy. Tak stało się również z tym, że mimochodem zostałam jedną z prekursorek blogowego baby boom. Nagle pojawił się multum blogów parentingowych, więc z czystej ciekawości (i nudów) przeglądałam popularne blogi równie popularnych mamusiek. I łapałam się za głowę, bowiem zaskoczył mnie ogrom fotografii, który bombardował mnie z każdej strony. Naprawdę fajnie jest popatrzeć na piękne zdjęcia dzieciaczków i sama przeglądałam je z niemałą przyjemnością, ale... czy komukolwiek przeszło przez myśl, że te, obecnie niczego nieświadome, maluchy również mają uczucia, a za parę lat mogą nie być zachwycone z faktu, że po sieci krążą ich zdjęcia. I tłumaczenie, że przecież za te parę lat można skasować dane z bloga, Facebooka, Instagrama, czy też innej strony jest błędne, bo jak już coś do Internetu trafi, to już z niego nie zniknie. Dziecko może mieć przez to przykrości w szkole, bo niby zdjęcia są piękne i nie ma się do czego przyczepić, ale obcowanie z grupami dzieci nauczyło mnie, że bywają one wobec siebie okrutne, a naprawdę niewiele potrzeba, aby sprawić malcowi przykrość i zaburzyć jego pewność siebie. Poza tą 'drobnostką' ważny jest też fakt, że nigdy nie wiadomo, kto siedzi po drugiej stronie monitora. Może to być całkiem zwykły człowiek, ale na tę stronę może również trafić pedofil. Niby się mówi, że czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal, ale naprawdę dobrze jest myśleć o wszystkich konsekwencjach takiego, bądź co bądź, odważnego ruchu. Doskonale rozumiem, że rodzice lubią pokazywać swoje pociechy, jednakże warto zapamiętać, że ważne jest zachowanie umiaru, bo dziecko nie jest ładną lalką, która ma służyć cieszeniu oczu publiki.

Dzięki temu zrozumiałam, jak ważna jest prywatność, więc postanowiłam jej bronić. Chociaż i tak niewiele pisałam o swoim dziecku. Pamiętam, że raz opublikowałam zdjęcie małej w pełnej krasie, ale zaraz je skasowałam, bo źle się z tym czułam. Bardzo lubię pisać i pisać będę, ale nie o wszystkim.

125 komentarzy:

  1. Co racja to racja. Ja patrząc na strony facebookowe amerykańskich znajomych łapię się za głowę bo publikują tony zdjęć swoich i swojej rodziny. U nas chyba jednak już coraz bardziej ludzie zastanawiają się nad tym co publikują, w Stanach lecą na prawo i lewo bez przemyślenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż... taki kraj ;)

      Usuń
    2. A mnie do tego kraju tak ciągnie :)

      Usuń
    3. Mnie z ciekawości troszkę też :)

      Usuń
  2. Zgadzam się z Toba w 100%!
    Rozbrają mnie te mamuśko, które jeszcze dobrze nie zeszły z porodowki, a już na fejsie zdjęcie brzdąca... Tak samo później te zdjęcia nagich dzieci w wannie itp... masakra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ;D W sumie zdjęcie małej też było na Fejsie, zanim wyszłam z porodówki. Tatuś wrzucił ^^ Tyle, że my mamy widoczność tylko dla znajomych i w tych znajomych mamy tylko znajomych ;D

      Usuń
    2. No ale to on. :D A nie TY, inna sprawa. :)
      Ja kiedyś widziałam na fejsie laskę, która miała cesarkę, na fejsie była cała relacja. :P
      No to chociaż nie wszyscy oglądają. :)

      Usuń
    3. Ale to też moje dziecko, więc mam prawo powiedzieć "nie" :)
      To już jest przesada.

      Usuń
    4. Oczywiście, że tak. :)
      A no przesada... ale są ludzie i ludzie, jak to powiadają.

      Usuń
    5. Ludziom już chyba seriale nie wystarczają ;P

      Usuń
    6. Noo...
      Ja mam nadzieje, ze mi się kiedyś w głowie nie po przestawia jak juz będę miała swoje dziecko...

      Usuń
    7. Jak teraz jesteś na nie, to nie powinno ;P

      Usuń
    8. Kurde, no wiesz... różnie bywa. :D

      Usuń
    9. Aż tak to raczej nie ;P

      Usuń
    10. Może kiedyś się przekonam. ;p

      Usuń
    11. Ludzie aż tak się nie zmieniają... chyba ;D

      Usuń
    12. Chyba. Właśnie... chyba..:D

      Usuń
    13. Wszystkiego trzeba się dowiedzieć na własnej skórze. :) bo nie ma co gdybać.

      Usuń
  3. Jeszcze relacja na żywo z porodówki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym nie chciała nawet faceta tam :p

      Usuń
    2. Czemu nie? Przydaje się do przyprowadzenia położnej ;D

      Usuń
    3. Niech czeka za drzwiami :p

      Usuń
    4. W niektórych momentach wypraszają ;P

      Usuń
    5. Oby nie bo jeszcze pojedzie do domu beze mnie :p

      Usuń
    6. I tak parę dni się w szpitalu siedzi.

      Usuń
    7. To nie fair, ja w szpitalu a on wygodnie w łóżku O.o

      Usuń
  4. Jedno czy dwa zdjęcia rozumiem, ale miliard to już przesada. Wiadomo, że kocha się swoją pociechę, ale to fakt, że takim zachowaniem można zaszkodzić dzieciom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się kocha, to powinno się dbać o bezpieczeństwo :)

      Usuń
  5. Dokładnie! Takie dziecko nie może zdecydować czy chce się znajdować w sieci, a w przyszłości mogą być z tego problemy. Dzieciaki są względem siebie bardzo, tak to ujmę, drastyczne w tym co mówią i robią. Rozumiem, że mamuśki są szczęśliwe z powodu nowego bobasa w rodzinie, ale bez przesady. Nie popadajmy w skrajności.
    Pozdrawiam ciepło! (:

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie serie zdjęć noworodków naprawdę irytują. Mamuśki mają chyba ograniczoną wyobraźnię. Wstawienie zdjęć swojego dziecka to w końcu nie to samo, co wrzucenie zabawnej foty któregoś jubilata na jego tablicę (z której i tak ta osoba ma bekę,więc wszystko gra).

    OdpowiedzUsuń
  7. Doskonale Cię rozumiem :) dobrze w sumie ze doszłas do takiego wniosku, dzieci z roku na rok są coraz bardziej złośliwe/Karolina

    OdpowiedzUsuń
  8. Przysięgam na wszelkich bogów, jeśli ja znalazłabym swoje zdjęcia w internecie (powiedzmy, z czasów, kiedy ssałam kciuka), to chyba bym wyszła z siebie i stanęła obok. A potem wręczyła rodzicom podstawowe zasady netykiety.

    OdpowiedzUsuń
  9. Blogi parentingowe istnialy zanim Ty zostalas matka ;) i uwierz, ze to sie utrzymuje... Glupota matek, ktore wiedza wszystko najlepiej, lepiej niz specjalisci i wstawiaja zdjecie obsranej wanienki z dzieckiem :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ale kiedyś nie były tak popularne i przedstawiały trochę inną treść :)

      Usuń
    2. Inna tresc? Od lat pamietam co to bylo... Wrzucanie zdjec dziecka w wanience, na nocniku... moim zdaniem nic sie nie zmienilo w tresci... albo nie. Moze byly wtedy tez jakies w miare madre jeszcze ale potem... Sama glupota :p

      Usuń
    3. Chyba robione kalkulatorem, bo kiedy zaczynałam blogować (a do tej 'epoki' nawiązuję), to na rynek dopiero wchodziły telefony z kolorowym wyświetlaczem, a co tu jeszcze mówić o wbudowanym aparacie. A cyfrówki były bardzo drogie i raczej niewiele osób je miało :)

      Usuń
  10. mnie rozwala FB i setki póz dzieciaczkowych.... ok fajnie niech się cieszą ale w zaciszu swego domu...

    OdpowiedzUsuń
  11. Dlatego dochodząc do podobnych wniosków, zaczęłam od nowa. Bez zdjęć Młodego. Zresztą on nie lubi pozować ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak, ja zawsze powtarzam, żeby myśleć nad tym, co wrzuca się do sieci. Każdy powinien chronić swoją prywatność. :)
    Pozdrawiam, Alicja (z maila)
    z http://okiem-barwnej-poetki.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. WOW, wiesz szczerze to o czym napisałaś to nigdy się nie zastawiałam...ale teraz patrze na to z całkiem innej strony. Faktycznie co trafi do internetu to już z niego nie wyjdzie...a dla dziecka w późniejszym okresie może to zaszkodzić, wiec lepiej nie wrzucać niczego bez czyjejś zgody :)
    Co powiesz na wzajemną obserwacje? Bardzo mi się spodobał sposób w jaki piszesz :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje :)

    OdpowiedzUsuń
  14. O tak, dzieci są okrutne. Może źle to zabrzmi, ale dzieci to jedne z najbardziej podłych stworzeń. To, jak potrafią komuś naubliżać ze względu na jego rodzinę, status materialny i wygląd nieraz sprawiało, że zamiast ich pouczać na lekcji, miałam ochotę jednemu z drugim strzelić w pysk. I mówię to zupełnie otwarcie.

    Ja jakoś nie zastanawiałam się nad publikowaniem zdjęć małej na blogu jak już się urodzi. W ogóle nie nadaję się do parentingowego pisania, może dlatego. Na fejsie na pewno coś wyląduje, bo tatuś na 200% coś tam wrzuci.

    Zwróciłaś uwagę na coś ważnego. Bo niby każdy już wie, że można zadręczyć człowieka za pomocą internetu, ale mało kto myśli o tym jako o zagrożeniu dla swoich bliskich. A takie fotki, chociażby z masą narzędzi do przerabiania zdjęć mogą być bardzo groźne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło wiedzieć, że nie jestem osamotniona ^^ Też miałam taką ochotę ;D

      Hm... Ty jesteś w ciąży? Trochę mnie w Internetach nie było, a tu takie nowości! Gratuluję! Można spytać, który to już miesiąc? :) Córa? Dużo dziewczynek się teraz rodzi... będą się biły o chłopaków ;D

      O! A nawet nie pomyślałam o tym, że takie zdjęcie można też przerobić.

      Usuń
  15. Trzeba szanować odrębność i prywatność dziecka, święta prawda :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Smutne acz prawdziwe jest to, że są blogi które na dziecku się dorobiły. Ehhh, nie ma już świętości ;/
    Ba, niedożywiona ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze bo taka prawda, szafowaie wizerunkiem dziecka wydaje mi się niezupełnie w porządku. To nie jest rzecz a istota ludzka, ba, niejednokrotnie zbyt młoda aby móc wyrazić sprzeciw. Mama robi zdjęcia, wszystko fajnie. A mama zwyczajnie "sprzedaje" swoją latorośl w internecie i nikt nie ma nic przeciwko. Mnie odrzucają te blogi o "wychowaniu" które szafują podobiznami dzieci i ich życiem. Tak tworzy się te uzależnione od sieci mózgi które nie potrafią żyć bez komórki i insta ;/ uhhh ;/

      Usuń
    2. Żal dzieci bo potem mają spierd... życie ;p

      Usuń
  17. Racja! Fajnie się pochwalić i w ogóle, ale..
    16-latka wrzucająca zdjęcia dziecka 3 min po porodzie (nie przesadzam, znam taką osobiście..) to przesada. Chora przesada.
    http://tuniemanicciekawego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak dobrze, że moje szczury nie mają nic przeciwko zdjęciom. Lepiej mieć szczury, a nie dzieci. Bezpieczniej, spokojniej, śliczniej.

    OdpowiedzUsuń
  19. Pisz to, co Ci w duszy gra i olej innych :) cieszę się, że wróciłaś do blogowania :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Święta racja :) sama jestem zasypywana masą zdjęć na facebooku jak to czyjeś dziecko stawia pierwsze kroczki, je pierwsze jabłko, pierwszy raz jeździ na sankach etc. Rozumiem raz na jakiś czas jedno zdjęcie...ale niektórzy kompletnie nie myślą o przyszłości tylko wrzucają zdjęcia swoich dzieci w najróżniejszych sytuacjach. Sama mamą jeszcze nie jestem i długo nie będę,ale zgadzam się z Tobą. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zgadzam się w stu procentach. Zdjęcia powinno się trzymać w domu, w albumie, a nie na portalach społecznościowych, gdzie każdy ma do nich dostęp. Czy matki w ogóle nie myślą, co będą czuły dzieci, gdy dorosną i to zobaczą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to być i dobre - łatwo można pokazać pociechę najbliższym znajomym. Mi to pomogło, kiedy dziewczyny z pracy chciały zobaczyć małą. Wrzuciłam fotę i ustawiłam widoczność dla znajomych :)

      Usuń
    2. A poza tym to jedna fotka, a nie tysiąc, jak dziecko je, śpi czy robi kupkę... :P

      Usuń
    3. Kupki w ogóle być nie powinno.

      Usuń
    4. Nie masz zawstydzających zdjęć, którymi od czasu do czasu "chwali" się twoja rodzina?

      Usuń
    5. Mam takie szczęście w nieszczęściu, że moi rodzice jechali do rodziny pociągiem i mieli ze sobą album z wszystkimi moimi zdjęciami. Album był podobno ładny, przypominał modny wówczas duży portfel. No i ktoś pomyślał, że to naprawdę jest portfel i go ukradł. Pewno jak się ten ktoś skapnął, że to album, to wyrzucił go na śmieci. I kompromitujących zdjęć nie ma. Ale trochę szkoda...

      Usuń
    6. Trochę szkoda. Moje kryją się pewnie gdzieś po szufladach. Kiedyś moja rodzina porównywała zdjęcia niemowlaków i kto do kogo w dzieciństwie był najbardziej podobny. :P

      Usuń
    7. Nigdy nie przepadałam za taką zabawą. :P

      Usuń
    8. A mi się podoba :) Pod warunkiem, że nie będzie to temat ciągle wałkowany.

      Usuń
    9. Co kto lubi. :D Na szczęście rodzinka już dała sobie z tym spokój.

      Usuń
    10. Znaleźli inne zajęcie? ;P

      Usuń
    11. Taa, dyskutowanie o tym, jak się powodzi ich już dorosłym dzieciom. :P

      Usuń
    12. Zwłaszcza jak się jest tym dorosłym dzieckiem bez sukcesów.

      Usuń
    13. Z sukcesami, czy bez to i tak mało fajne słuchać o sobie. Szczególnie, że takie tematy omawiane są w taki sposób, jakby te dorosłe dzieci były albo bardzo małymi dziećmi, albo totalnie głuche.

      Usuń
    14. Chociaż mnie najbardziej denerwują pytania, czy mam chłopaka. Oczywiście nie mam, ale jak to? Dlaczego? Taka ładna i mądra dziewczyna? Droga rodzino, sama chciałabym wiedzieć.

      Usuń
    15. Też mnie to zawsze denerwowało >.<

      Usuń
  22. Dobrze jest czasem coś ludziom uzmysłowić :P
    Zapraszam: http://kolorowy-koliber.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Masz zupełna rację, nie wiadomo kto siedzi po drugiej stronie, teraz technologia jest tak rozwinięta, że wystarczy kilka minut w internecie a.wiadomo kto gdzie mieszka.

    Ja myślę, że lepiej jak ma się dziecko to założyć mu album pamiątkowy i tam można opisywać jej życie, w sieci wszystko zostaje czy tego chcemy czy nie, czasami wydaje nam się,że usunięmy i koniec, a tak na prawdę to nie wiemy ile osób mogło to pobrać.

    OdpowiedzUsuń
  24. Czasem lepiej zachować coś dla siebie, niż publikować.
    Sama wiem, że prywatność to bardzo ważna rzecz, szczególnie u osób piszących blogi, chodź swe imię i nazwisko publikuje.

    ZAPRASZAM I OBSERWUJE(jako;Alek Mlodz)
    http://aaleksm.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie do końca się zgadzam, bo uważam, że raz na jakiś czas można wrzucić zdjęcie dziecka do internetu. Na świecie wszystko jest niebezpieczne. Tak samo myślę, że nie warto się przejmować tym, że kiedyś ktoś będzie się śmiał z dziecka. W życiu na każdym kroku spotykamy się z krytyką. Jasne, trzeba zachować umiar. Na przykład nie każdy lubi blogerów, to znaczy, że mamy przestać? Nie warto się przejmować innymi. Rozpisałam się, bo poruszyłaś ważny temat. Wiesz co mówisz, a dyskutować warto :D
    Pozdrawiam ;)

    http://pauuls.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak się zgadzamy, bo też nie jestem przeciwniczką publikowania jednego zdjęcia na jakiś czas (pod warunkiem, że nie jest to widok publiczny). Wszystko jest dla ludzi, potrzeba jedynie umiaru :)

      Usuń
  26. ja zawsze uważam na to co wrzucam do sieci :) prywatnosc najwazniejsza
    http://cheery-friendly-girl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. W sumie nie zastanawiałam się nigdy nad tym problemem, bo faktycznie jak dziecko dorośnie, może nie chcieć by jego zdjęcia z dzieciństwa krążyły po sieci. Co prawda ja nie jestem mamą tak jak Ty i nie wstawiam zdjęć swojego dziecka, bo oczywiście go nie mam, ale mimo wszystko jakoś zainteresował mnie ten post. Po prostu ciekawie piszesz :)

    minimalistyczny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  28. Niech robi mnóstwo zdjęć, ale lepiej zachować je dla siebie, włożyć do albumu i po latach pokazać dziecku. :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Super z Ciebie mama! :) Cóż, przyznam, że osobiście nie byłabym zachwycona, gdybym gdzieś w internecie znalazła swoje zdjęcia z dzieciństwa. Co jak co, ale są pewne granice prywatności i intymności, które powinny pozostać w rodzinie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo rozsądne podejście. Myślę jednak, że to nie było nagle olśnienie i odkrycie, takiej postawie zawsze hołdowałaś. Przyjście na świat małej jedynie ją ugruntowało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy to była teoria, a teraz jest praktyka ;)

      Usuń
    2. Gratuluję konsekwencji :) Niektórzy cudnie teoretyzują, a z praktyką bywa różnie.

      Usuń
    3. Zazwyczaj mam tak, że jak coś teoretyzuję, to w praktyce się tylko utwierdzam ^^

      Usuń
    4. Jesteś wzorem do naśladowania :D

      Usuń
    5. Oj, bo się zarumienię ;P

      Usuń
    6. Uroczy widok to będzie :D

      Usuń
    7. Buraczy, a nie uroczy ;P

      Usuń
    8. Lubię barszcz, więc bez krępacji xD

      Usuń
  31. Coraz więcej osób zwraca uwagę na kwestię, którą poruszyłaś w swoim poście. Ja, szczerze pisząc, mam dość miliona zdjęć dzieci na Facebooku. Te dzieci już wkrótce, już całkiem niedługo dorosną! A nic w sieci nie ginie. Moja koleżana wrzuciła ostatnio na swój profil zdjęcie swojej córeczki... na nocniku. Na razie nikt tego jeszcze nie przebił -.-
    Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam do siebie :) http://w365dnidookolazycia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja ciocia jakiś czas temu też wstawiła na fb zdjęcie swojej córki na nocniku... śpiącej córki na nocniku :*

      Usuń
  32. Dzieci trzeba chronić jak można najlepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. ja nigdy nie bombardowałam zdjęciami Bąków na swoim prywatnym blogu, chociaż się pojawiali w poszczególnych postach aleeee.. skupiałam się raczej na tekście a zdjęcie - owszem. jeśli mieli ochotę. CZasami sami chcą. proszą, żeby pstryknąć :) Ale myślęo ich prywatności. Na szczęście domena mojego prywatnego bloga jest na tyle uniwersalna, że parenting mogę pominąć, i tak właśnie planuję, już całkiem niedługo :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Bardzo podoba mi się Twoje podejście, zdecydowanie niektóre matki przesadzają z publikowaniem zdjęć swoich dzieci. Szczególnie na portalu facebook, dziaskowie, rodzina jeszcze nie zobaczy dziecka, ale cała społeczność facebooka pierwsza..

    OdpowiedzUsuń
  35. To jest problem, który będzie coraz większy i większy, w miarę jak te opublikowane na fejsbuku i blogach maluchy będą stawały się coraz starsze. Obawiam się, że za jakiś czas, gdy te dzieci będą starały się o pracę, będą mogły być "sprawdzone" od dnia urodzin do dnia złożenia CV. Trochę to przerażające i zalatujące wizjami "Roku 1984", ale nie widzę, aby rodzice na portalach społecznościowych zdążyli to już zauważyć. Mówię oczywiście o dużej grupie ludzi, na szczęście nie o wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie myślałam, że mogą to przeglądać potencjalni pracodawcy. Skupiłam się głównie na szkole...

      Usuń
  36. Moim zdaniem rodzice nie myślą o krzywdzie, jaką mogą zrobić dziecku publikując pełno jego zdjęć w internecie. Osobiście poczekałabym, aż dziecko podrośnie i samo wyrazi na to zgodę - bądź co bądź jego zdanie też się liczy.
    http://paulan-official-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  37. Popieram Cię w pełni. Jestem totalnie przeciwna wystawianiu swojego dziecka na publiczny obraz w Internecie. Już sam Facebook dostarcza nam mnóstwa informacji o nas samych, dodając do tego nasze dzieci i zdjęcia z każdej chwili jego życia doprowadzamy do sytuacji w której osoba, o której istnieniu nie mamy pojęcia może wiedzieć o nas wszystko.
    Także... popieram Cię.

    OdpowiedzUsuń
  38. Masz całkowitą rację dlatego zaczęłam pisać bloga na nowo.

    OdpowiedzUsuń
  39. A dba o kiesę, taki świat.

    OdpowiedzUsuń
  40. ... bardzo dobrze powiedziane - i oby jak najwięcej ludzi tak myślało i wrzucało gdzie popadnie zdjęć swoich pociech.

    OdpowiedzUsuń
  41. Hm, za parę lat, jeżeli dane zdjęcie zostanie skasowane a będzie krążyć po sieci, pewnie i tak nikt nie będzie wiedział, czyj to bobas. Chociaż sama siebie bym nie chciała zobaczyć na jakimś portalu, bez podpisu... Co do reszty w zupełności się z Tobą zgadzam. Nawet jak wrzucałam zdjęcia psa - bo tak uroczo na nich wychodzi! - to czułam, że za dużo z "siebie" wrzucam na bloga. Chrońmy prywatność.

    OdpowiedzUsuń
  42. W ciągu ostatnich paru miesięcy spotkałam się z kilkoma postami o takiej tematyce i wszystkie mamy (nie-mamy też), które o tym pisały, były ze sobą zgodne - były przeciwne dodawaniu miliona zdjęć swoich pociech na FB/bloga, bo najprawdopodobniej dzieci by sobie tego nie życzyły. I uważam, że to bardzo rozsądne i bardzo mądre podejście do tematu :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Tak nie dość że to jest wkurzające ,to jeszcze robi krzywdę dziecku.Na fb jestem zasypywana zdjęciami dzieci,często w wanience,bez ubrań.Normalnie się czuję wtedy jak pedofil.Zwłaszcza że ja tych ludzi wcale nie znam.Nie podoba mi się też takie ,,stylizowanie dziecka''.Malowanie kilkuletniego dziecka,farbowanie mu włosów czy ubieranie w takie,,dorosłe i modne ubrania''

    OdpowiedzUsuń
  44. Dziecko to nowy wyrób zarobkowy ;/ wiesz jak czasem słyszę od koleżanek, że zrobiłam soie dziecko bo miała dość pracy i chciałam mieć urlop a teraz żałuję to trochę się przykro robi a właściwie czuję się z lekka zniesmaczona.
    Co innego świadomy wybór bo tak, naprawdę chcę a co innego coś takiego.

    OdpowiedzUsuń
  45. Zgadzam się z Tobą. Mnie to strasznie denerwuje, gdy "mamuśki" wrzucają w net zdjęcia kompletnie nagusieńkiego dziecka, na którym wszystko widać. Ja bym nie chciała by moja mama takie coś robiła, wiec i ja bym tego mojemu dziecku nie zrobiła.

    OdpowiedzUsuń
  46. Uważam, że wszystko trzeba robić z umiarem. I zawsze należy myśleć o dobru dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  47. Witaj. A moja polityka prywatności jest następująca: Nie wrzucę mojego prywatnego zdjęcia do Internetu. Nie mam i nie założę żadnego portalu społecznościowego ani randkowego. Mam tylko konto Google i bloga, ponieważ kupiłam smartfona. Do najbliższych Przyjaciół wystarczy mi numer telefonu. Powód? Mam dwóch Informatyków w Rodzinie i co za tym idzie wiedzę w tym temacie <3

    OdpowiedzUsuń
  48. Generalnie to myślę, że ten baby boom zaczął się na długo przez tym zanim zostałaś Mamą. Na pierwszego bloga o tej tematyce trafiłam jeszcze na Onecie, daawno temu... Treść była ta sama, tylko może nie na tyle rozsławiona w każdych kręgach. Mamy przyciągają mamy, zazwyczaj tak to działa ;)

    Pewnie się nieco wyłamię mówiąc, że lubię te blogi, no ale lubię. Jest masa blogerek piszących o dzieciach, które mają coś do powiedzenia i to w ciekawy sposób. Problem zaczyna się wtedy, kiedy ktoś sprzedaje dzieciństwo swojego dziecka za marną zabawkę czy ładny ciuch dla niego. Kiedyś się mówiło, że rodzice przelewają na dzieci swoje chore ambicje wysyłając je na miliony zajęć pozaszkolnych, a dzisiaj to poszło trochę dalej i nagle taka mama, która nie spełniła się jako modelka robi gwiazdę ze swojego dziecka. Okej, pokazy mody są fajne, róbmy dziecku zdjęcia, podbijajmy jego samoocenę... w domu. Ja zakładałam szpilki sąsiadki z jej córką i paradowałyśmy tak całymi dniami, bawiąc się przy tym przednio, ale nigdy nie potrzebowałyśmy publiki. Z jednej strony lubię te blogi, lubię fotografię dziecięcą... a z drugiej brzydzę się konsumpcjonizmem i sprzedawaniem życia (swojego czy dzieci) i jeśli ktoś tego naprawdę potrzebuje, to ja mu współczuję. Nie mam nic do zdjęć z(!) dziećmi na portalach, ale jak wchodzę na jakiegoś konto pani Xyz to chciałabym widzieć jej twarz, a nie dziecka. A czasem się zastanawiam, czy używa tak dobrych kremów i wygląda tak młodo, czy w miejscu imienia jest wpisane niewłaściwe.
    Wszystko jest dla ludzi, byle znać umiar. Żeby zostać dobrym blogerem nie trzeba wstawiać zdjęć, a opowieści o dziecku, które możemy sobie jedynie wyobrażać wcale nie byłyby mniej fajne niż w momencie, kiedy staje mi ten Brzdąc przed oczyma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie blogi były, ale nie w takich ilościach, co teraz :) A mi właśnie o tę popularyzację chodzi :)

      Jest parę blogów mam, które naprawdę piszą z sensem, a nie każdy kolejny post jest reklamą jakiegoś produktu przez jej dziecko. No cóż... niestety tak już jest, że rodzice ciągną dziecko do tego, co sami by chcieli robić. Kiedyś były naprawdę piękne czasy :) Czemu takich zabaw się już nie praktykuje?

      To nie kremy, tylko lektura "Jak dobrze wyglądać po 40-tce" Ibisza ;P

      Usuń
  49. no i bardzo dobrze, ja też staram się nie zagłębiać w swoje prywatne zycie na blogu - po co to komu? zwłaszcza, jeśli ktoś kiedyś mógłby na tym ucierpieć. zdjęcia dzieci powinny być w rodzinnych albumach, a nie w każdym możliwym miejscu w sieci :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Ludzie coraz mniej zwracają uwagę na to co wrzucają do internetu :) I kiedy widzę zdjęcia, które niektórzy publikują to również łapię się za głowę

    adgam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  51. Bardziej niż tego, co siedzi w głowach rodziców piszących blogi o swoich dzieciach jestem ciekawa tego, co wydarzy sie za jakiś czas. Bowiem pokolenie dzieciaków zaczyna dorastać i pierwsi "bohaterowie" blogów niedługo będą mogli poczytać dawne wpisy rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  52. Absolutnie się pod tym podpisuję! I to już nawet nie chodzi o blogi, ale o portale społecznościowe. Na fb jest masa tego typu zdjęć-dziecko rośnie na oczach wszystkich znajomych. Rozumiem, wrzucić jedno, rodzinne zdjęciem, ale co tydzień, albo co miesiąc? Gruba przesada. Nie naraziłabym na to swojego dziecka.

    ksiazkoteka.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  53. Blogi parentingowe, takie porządne i na temat, chyba mogłabym przeżyć. Ale to, co dzieję się na portalach społecznościowych to jest istna tragedia.

    OdpowiedzUsuń
  54. W pełni popieram Twoje zdanie o umieszczaniu w sieci zdjęć swoich dzieci. Z jednej strony rozumiem, że świeżo upieczony rodzic ma ochotę pokazać całemu światu swoje piękne dzieciątko, ale z drugiej strony jestem wyczulona na ujawnianie w sieci zbyt wielu prywatnych informacji. Dla mnie to po prostu nie smaczne, bo przecież takie info może przeczytać każdy - w tym uwielbiająca plotkować sąsiadka albo i - nie daj Boże! - np jakiś pedofil.

    OdpowiedzUsuń