niedziela, 8 stycznia 2017

Rozpakowani

Pomimo swojej widmowej cukrzycy i ryzyka, jakie ze sobą niesie przy przetrzymaniu ciąży, bardzo chciałam (o ile nie było przeciwwskazań medycznych) odciągnąć poród w czasie do Nowego Roku, ale stało się i 30 grudnia o godzinie 3:00 zostałam mamą przeuroczego, kudłatego jak jego ojciec, Wiktora. 

Powoli odnajduję się w roli podwójnej mamy i snuję plany na przyszłość. Chciałabym w końcu po tych dwóch ciążach zadbać o swoje ciało i już odliczam dni do końca połogu, kiedy to w końcu będę mogła zapisać się na siłownię, coby zrzucić nadprogramowe kilogramy. Byłoby idealnie, gdyby tylko współmałżonek okazał mi chociaż odrobinę wsparcia, a nie podchodził do tego tak sceptycznie. Nawet wprost powiedziałam o tym, jak jest mi przykro, bo we mnie nie wierzy, na co stwierdził, że wierzy... po czym dodał, że przecież wiem, że jest łatwowierny. Ledwo dwa lata po ślubie i już takie dogryzanie? Już oczyma wyobraźni widzę, jak będziemy sobie przygadywać na stare lata. Złośliwości co nie miara!